Izba Architektów Rzeczypospolitej Polskiej
Stowarzyszenie Architektów Polskich
Maciej KysiakJeremi Lucjusz ŻurawieckiJan Adam ChałupskiZdzisław Jan HryniakOskar Nikolai HansenAndrzej Ignacy ModrzejowskiJózef JaszuńskiStanisław RaczkowskiWładysław PieńkowskiJanusz GrobeckiTadeusz BobekZofia Aleksandra Garlińska-HansenTadeusz Bohdan ZielińskiMieczysław KrólPiotr ŻwikiewiczTadeusz ZandfosSzczepan BaumJan Andrzej BogusławskiKazimierz OziewiczEwa Maria ŚmieszekLeszek KarczewskiBogusław Ludwik DomaradzkiUrszula FahrenholzJanusz PrzyłęckiHenryk GąszewskiWładysław GrabskiJerzy BeillAleksander Franciszek KrólEmil RychwalskiJerzy TurzenieckiEwa Maria KnotheEdward SułkowskiJanina Regina JankowskaWitold KowalskiJerzy Marian DajewskiFranciszek MączyńskiJózef Tadeusz BarańskiAnna HenschelTadeusz Jan MiazekWiktor ReifZbigniew GaickiJerzy Jan WójcikMieczysław TurskiStanisław Michał WohnStanisław Bronisław Niemczyk
In memoriam - Pamięci Architektów Polskich
Rudolf Witwicki
Członek Stowarzyszenia Architektów Polskich

dr inż. arch. Rudolf Witwicki

* 27.01.1930

† 20.05.2008

Rudolf Witwicki - architekt.
Członek SARP O. Katowice (od 1960).
Absolwent Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej (1955). Doktorat na Politechnice Gliwickiej. Status architekta twórcy.

Projektant w Biurze Projektów Górniczych w Gliwicach.

Autor m.in.:
- rozdzielnia główna Kopalni Węgla Kamiennego "Jastrzębie".

Członek Komisji Architektury i Urbanistyki PAN w Gliwicach.

Członek ZO SARP (1967-69). Rzeczoznawca SARP.

 

WSPOMNIENIE

Są ludzie, których się bardzo lubi, bardzo ceni, z którymi rozmowa sprawia wielką satysfakcję, z którymi jednak kontakt, nie jest zbyt częsty.
Można przyjąć, że przyczyny rzadkości tych kontaktów są po obu stronach.
Sądzę, że wiem – co jest przyczyną „po mojej” stronie: waga Jego intelektu…
Tak – słucham go z uwagą – a to nie jest łatwy partner rozmowy. Wypowiada niebłahe myśli. Jego słowa się liczą, sposób jego mówienia nie pozwala na nieuwagę.
Czas po spotkaniu to czas analizy i przypomnień. Kontroli własnych sądów. Ustosunkowywania się do tego, co On mówił. Czas weryfikacji treści rozmowy często – czas dojrzewania do weryfikacji sądów – po obu stronach…
Domyślam się  przyczyny rzadkości naszych spotkań – „po Jego stronie”…
To Jego skłonność do izolowania się, do bycia i do życia w samotności może i On potrzebuje dystansu czasowego – do następnego – spotkania?
Fakt niesporny: są – nieczęste… telefon… list… wysłany własny tekst…

Był Jego telefon przed świętami.
Rozmowa miła, serdeczna, kłopoty ze zdrowiem więc i życzenia sił, zdrowia… „bo ono najważniejsze” i… „uważaj na siebie”… .
Oczywiście, że to stereotypy życzenie – nie wymyślone,  powtarzalne nawet wyświechtane. Jednak – różnią się. Różnią się „tonem”, stopniem autentyczności, szczerością – lub jej brakiem, wyczuwa się, jakie są.
A te autentyczne ceni się. Wysoko się ceni.
Wysłałem  list. Czasem wolę je od rozmowy telefonicznej….
Mogę lepiej wyrazić to – co myślę. Co chcę przekazać, co Jemu chcę powiedzieć…
Tuż przed świętami dzwoniłem. Chciałem – własnym głosem – przekazać Mu życzenia, dowiedzieć się, jak się czuje, usłyszeć Go…
Nie dostałem połączenia. Może wyszedł, dzwoniłem parę razy, może wyjechał…. ? to przecież okres świąt.

Dziś – list wrócił. Zwrot. Na odwrocie koperty – dopisek: „adresat - zmarł”…
Więc piszę o Nim dziś. O Nim. Już nie będzie rozmów niełatwych. Rozmów – dla mnie – ważkich.
Tuż po wojnie przyjechał ze swą matką „ze Lwowa”. Nawet nie wiem, czy z samego Lwowa, czy „gdzieś - stamtąd”…
Studia inżynierskie skończył w Gliwicach. Magisterskie - we Wrocławiu. Był jednym z wychowanków Zygmunta Majerskiego.
U niego zrobił doktorat. Jeden z pierwszych w Gliwicach – „z architektury” – jeszcze na Wydziale Budownictwa. Lata 60! Temat – supermarkety. Nie było ich wtedy w Europie. Pojawiały się – w USA. To zrozumiałe. Wielkie przestrzenie wolnostojących domków. Duże odległości. Samochód. Wielkie parkingi.
„Markety”  musiały być poza śródmieściami. Wiedzieliśmy o nich.
Powszechna opinia głosiła, że w Europie są nieuzasadnione.
Rudolf Witwicki postawił inną tezę: przyjdą do Europy. Przyjmą podobną formę – w podobnych lokalizacjach. Przyjdą wtedy, gdy rozwinie się motoryzacja…
Obronił doktorat. Wywód miał logiczną poprawność – był dobrze udokumentowany. Obronił go. Powtarzam, jako jeden z pierwszych – w Gliwicach.
Jego (tematu) waga merytoryczna wtedy nie mogła być doceniona. Jego trafność nie mogła być zauważona. Dziś – może. Dlatego o tym mówię.
Rudek był członkiem Komisji Architektury i Urbanistyki PAN w Gliwicach. Początkowo była filią krakowskiej Komisji PAN – po powołaniu Oddziału PAN w Katowicach – była komisją tego oddziału ─ w tym samym osobowym składzie. Jej założycielami byli: Zygmunt Majerski, Julian Duchowicz, Tadeusz Teodorowicz Todorowski, Włodzimierz Buć.
Oni włączyli w jej skład młodszych: m.in. Franciszka Maurera,  Rudolfa Witwickiego i nas (Henryk Buszko – Aleksander Franta). Wtedy poznałem Rudka. Odtąd pilnie Go obserwowałem.
Pracował w biurach przemysłowych. W górniczym, potem w „Biprochemie”. Z tego okresu miałem o Rudku relacje ze strony technologa. Od mojego brata. Cenił Go za pomysłowość, za dociekliwość…. „świetny partner”…
Rudolf Witwicki to klasyczny indywidualista. Nie znam Jego prac „w Zespole Autorskim”. O swoich sprawach wolał decydować  sam. Tym cenniejsza jest  opinia technologa o Nim.
Że był „świetnym partnerem” – w zespole wielo-specjalnościowym: z technologiem, z konstruktorem, z instalatorami. Podkreślam to: był architektem kompetentnym. Egzamin ze swojej zawodowej kompetencji zdawał w najtrudniejszych warunkach – w projektowaniu dla przemysłu… w tych biurach pozycja architekta bywa trudną, Witwicki miał pozycję wysoką. Był tam ceniony.
W zawodowym środowisku  był ceniony wysoko. Należał do niewielkiej grupy świetnie rysujących architektów. Wiem – każdy z nas rysuje.
Rudolf rysował naprawdę świetnie. Niewielu się takich spotyka.
Byli mistrzowie – Maciej Nowicki, Jan Knote, Tadeusz Iskierka.
Jeśli Witwicki nie osiągnął ich mistrzostwa ─ to był ich poziomu bardzo bliski… bliski – i nieznany. Nie publikował. Nie wystawiał. Może zdarzyło się coś – o czym nie wiem. Sam usiłowałem spowodować  pokazanie Jego dorobku…. brak środków. Jeszcze nie było Galerii SARP.
Witwicki sam się nie eksponował. Nie lubił – i chyba nie umiał tego robić – był więc „mało znany”…
Był młodszy ode mnie,  ale był w świetnej fizycznej kondycji. Biegał co dzień – po parę kilometrów. Jeździł stale na rowerze na kilkudziesięciokilometrowe trasy.
Sam dbał o swoje zdrowie. Znał akupresurę. Był trochę nadrealistyczny ─ interesowało Go to…
Ożenił się w latach 60tych. Spotkałem Go w Jego poślubnej podróży na budowie (naszej) w Szczawnicy… Elegancki, zadbany, wręcz – wykwintny. Chwila rozmowy przelotnej. Stąd wiem o tym fragmencie Jego życia… nieudanym.
Małżeństwo rozpadło się. Jego matka zmarła. Został sam. I był samotnikiem. Mieszkał sam. Biegał sam. Sam jeździł na rowerze. Sam – w plenerze rysował. 

Był erudytą. Znał filozofię. Dużo czytał. Dużo myślał. Nie wiem czy pisał. Nie znam Jego tekstów…
Słyszałem wielokrotnie jego wypowiedzi - był słuchany z uwagą. Zawsze były to Jego samodzielne myśli, nie był łatwym rozmówcą.
Nie był „towarzyski”. Nie znam Go od tej strony. Miał znajomych. Niektórzy – to ludzie wybitni. Musiał się z ludźmi spotykać. Nie znam tej strony Jego życia…
Nie był społecznikiem. Był w SARPie, ale „nie udzielał się”. Uczestniczył przez dziesiątki lat w pracach Komisji PANowskiej „A i U” w Gliwicach… coś go zgniewało, wystąpił… próbowałem – bezskutecznie – wyregulować to… „to Jego decyzja”. Wiem – że Jego.
Myślę, że są ludzie zasługujący na uwagę otoczenia. Ludzie, o których trzeba się zatroszczyć, zadbać o nich, zachęcić, nie zawsze „równa miara” jest miarą właściwą… Są „oryginały”… swą odmiennością stanowią wartość samą w sobie.
Rudek był oryginałem, był samotnikiem, był przy tym człowiekiem utalentowanym i ten swój talent w rysunku rozwijał.
Był człowiekiem o silnym charakterze – i wysokim poczuciu odpowiedzialności. Był wartościowym architektem.
To co najważniejsze: był wybitnym intelektem. Oryginalnym i autentycznym. Doktorat tego dowodzi. Nie tyle sam doktorat. Czas, w którym go zrobił.
Zygmunt Majerski bardzo Go cenił. Lubił, cenił i doceniał. To ważna rekomendacja.
Witwickiego osobowość nie była właściwie wykorzystana… czemu nie było wystaw Jego rysunków…?
Był skryty… Był nie narzucający się… Był samotnikiem. Był w pewnym sensie  oryginałem… chyba uważał, że „nie należy siebie eksponować”, może i ufał  staremu porzekadłu: „Siedź w kącie znajdą Cię”. A to porzekadło jest praktycznie fałszem. Nie znajdą. Nie zauważą. Nie docenią.
Przecież nie mamy nadmiaru wyrazistych osobowości, nie mamy nadmiaru wybitnych intelektów, ludzi utalentowanych, z charakterem. Pracowitych i umiejących pracować….
To my tracimy nie zauważając ich. To nasza społeczna strata…. „tak szybko odchodzą” – niezauważeni…

Cześć – Rudku…

Aleksander Franta,
9 stycznia 2008

 

 

Źródła:

  • Komunikat SARP 04-05/2008; Aleksander Franta, "Wspomnienie o Rudolfie Witwickim"
  • Komunikat SARP 1/1960
Udostępnij na:
Biogram dodano: 03.12.2011 | Aktualizacja: 04.07.2017, 02:06:13 | Wyświetleń od 01.01.2018 r.: 377