Izba Architektów Rzeczypospolitej Polskiej
Stowarzyszenie Architektów Polskich
Maciej KysiakAndrzej Józef GrudzińskiWojciech NiewiarowskiJacek KucharzewskiRegina Pawuła-PiwowarczykBogdan Jerzy WedemskiJerzy PilitowskiWojciech MarcinkowskiZbigniew PaszkeFranciszek PiaścikJarosław GilPiotr ZajlichStefan DrobnikRoman DymekZdzisław MączeńskiHenryk CzyżewskiStanisław PrzyborskiDariusz KurkiewiczWładysław HennigGrzegorz ChruścielewskiStefan Władysław Tomasz TomorowiczFeliks Władysław HaczewskiStanisław WiewióraHenryk NardyTadeusz StasińskiTadeusz SadowskiBeata Ewa KrólBogdan Stanisław CelichowskiWładysław MichałowskiGerard Antoni CiołekAndrzej Jan GlazerHenryk Jerzy SchmidtkeJadwiga PierzchalskaAnna HenschelMarek RaweckiZbigniew OlewskiAnatolia Bolesława PiotrowskaFranciszek Krzywda-PolkowskiWładysław Jan Feliks HassmannAlfred RuebenbauerKazimierz PigułowskiKazimierz MaciejewskiAleksander PlucińskiMaciej Krzysztof CehakAleksander Leszek Franta
In memoriam - Pamięci Architektów Polskich
Wiesława Dzięciołowska-Dajewska
Członek Stowarzyszenia Architektów Polskich

arch. Wiesława Dzięciołowska-Dajewska

* około 1923

† 25.04.2007

Wiesława Dzięciołowska-Dajewska (zd. Dzięciołowska) - architekt.
Członek SARP O. Kraków i SARP O. Sądecko-Podhalański.
Absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej.

Autorka m.in.:
- Stacja Hydrologiczno-Meteorologiczna, ul. Sienkiewicza 26c, Górna Rówień Krupowa, Zakopane (1950-56) - współautor Jerzy Dajewski;
- hotel Orbis, ul. Krupówki/Kościuszki 1, Zakopane;
- Zakład Przyrodoleczniczy w Rabce-Zdroju (1975).

Odznaczenia m.in.: Brązowa Odznaka SARP (1966), Srebrna Odznaka SARP (1978).

Żona architekta Jerzego Dajewskiego (1922-2017).

 

Wspomnienie o Wiesławie Dzięciołowskiej-Dajewskiej

O wspomnieniach. O ich źródłach i roli.
Wspomnienie pisze się z potrzeby wyrażenia uznania dla kogoś – kto odszedł. Dla upamiętnienia jego cech szczególnych, jego dokonań, cech jego osobowości. Dla podzielenia się z innymi – swoją opinią, swoim przekonaniem o jego wartościach…
To dobry obyczaj. Dobrze, że trwa…
Uznanie – za to co się robi dobrze – to uznanie należne. Powinno się je wyrażać. To forma podziękowania za to, co sobą dawał. Co innym dawał. Za to, co zrobił wartościowego – dla innych…
Od wspomnień wymaga się trafności i obiektywizmu. Dlatego nie publikują ich najbliżsi… ci najbardziej emocjonalnie związani… najsilniej odczuwający stratę… Dobry zwyczaj od tego najbliższych zwalnia… to nie ich rola…
Więc piszą je ci, którzy mają dostatecznie pewną wiedzę o człowieku. Wiedzę – własną – ze swoich obserwacji – i tę od innych… Z rozmów, z listów… z informacji gromadzonych latami… I mają głębokie i silne przekonanie, że to co piszą jest prawdą wolną od egzaltacji – rzetelną prawdą. Że jest przekonaniem, które się powinno innym przekazać. Utrwalić ślad, który po człowieku zostaje i zanika. Wspomnienie o człowieku, to wyraz pamięci o nim. Pamięta się kogoś gdy ten w pamięci się utrwalił. Gdy utrwalił się czymś szczególnym. Mówimy o jego osobowości. A to pojęcie wielowątkowe. Bardzo złożone. Bardzo trudne do poznania, do oceny… A wspomnienie tym też jest. Wspomnienie, mówi o tym dlaczego tego właśnie człowieka cenimy – dlaczego go pamiętamy, dlaczego jego pamięć chcemy utrwalić. Dlaczego jego ślad jest ważny… To duża odpowiedzialność.
Pisząc wspomnienie musi się dokonać retrospekcji, przypomnieć sobie sytuacje, ich „kadry”, treści i ton rozmów… Trzeba to przeselekcjonować… wybrać… zsyntetyzować...
Wspomnień nie piszą ludzie bez poczucia związków emocjonalnych i to pozytywnych… mogą pisać tylko ci, co te związki czują… którym ten który odszedł nie był obojętny...

O Wiesławie
Wspomnienie o Wiesi Dajewskiej piszę dlatego, że Ją bardzo długo znałem, że obserwowałem ją wiele dziesiątków lat… że Ją bardzo ceniłem. Cieszyły mnie wiadomości o jej sukcesach… a pisząc o Niej, mam w oczach Ich oboje – Wiesławę Dzięciołowską i Jerzego Dajewskiego. Parę studentów III roku architektury na wydziale krakowskim, którzy robili wtedy w 1947/48 projekt z architektury przemysłowej. U Juliusza Żurawskiego. Byłem wtedy asystentem „Żurawia”. Moim zadaniem było „przygotowanie projektu do korekty profesorskiej”. Ich projekty były świetnie „postawione”, doskonale prezentowane, fachowo obrysowane, byli parą studentów, zawsze pojawiali się we dwoje, byli moimi rówieśnikami.
Wiesia – drobna, przystojna, ładna, o delikatnej postaci. Jurek – też nie potęga, spokojny, rozważny, nie rzucający się w oczy. Oboje – staranni, precyzyjni, o naturalnej kulturze. Jurek – milczący – Wiesia – dyskutująca. Broniąca racji. Stanowczo, spokojnie, rzeczowo.
Nie wiem kiedy zrobili dyplom… pewnie mnie już nie było na krakowskim wydziale.
Spotykaliśmy się przypadkowo w SARPie na regionalnych pokazach, na walnych zjazdach, tematycznych konferencjach, potem – w Zakopanem, też przypadkowo.
Wiedziałem o ich dokonaniach, o nagrodach, o realizacjach. Te z Zakopanego „PIHM” na Równi Krupowej, „Orbis” przy Krupówkach, DW „Panorama” na Antałówce – znałem. Zakład Przyrodoleczniczy w Rabce – znałem. Świetni, rzetelni architekci. Oboje – czynni w zawodzie, twórczy, „rozwiązywacze problemów”. Aktywni w środowisku zakopiańskim… działający w SARPie – widoczni – choć nadal spokojni, rzeczowi, nie rzucający się w oczy, skromni, kulturalni.
Wiesława – menadżer. Drugie – ważne, zawodowe oblicze. Druga ważna umiejętność obok predyspozycji do „rozwiązywania problemów”. Rzadko występująca w wysokim stopniu – łącznie ze zdolnością twórczą. Wymaga cech szczególnych. Wysokiej sprawności organizacyjnej, decyzyjności, stanowczości, zdolności do szybkiego reagowania, umiejętności do działania w ruchu – do zajmowania się równocześnie kilkoma sprawami…
Jak Wiesia te zdolności i cechy godziła ze swoją twórczą działalnością, która wymaga spokoju, wyobcowania się, oderwania od otoczenia, skupienia uwagi „na jednym”… jak Ona to umiała robić… nie wiem. To jej tajemnica…
Że to umiała robić to wiem z rozmów o Niej. Wiem z opinii współpracowników, zwierzchników, wszystkie – zgodne. Świetny organizator.
Prowadziła „Balneoprojekt” przez wiele lat. W Zakopanem, w Nowym Targu. W Poroninie. Pięćdziesięcioosobową grupę specjalistów. Koordynacja, planowanie, wnikanie w księgowość, aktualność procedur prawa, przepisów. Odporność na uciążliwość kontroli… „Czynniki zewnętrzne” – ich naciski, ich „pretensje”.
Prowadzenie takiego biura – wysokospecjalizowanego – o szczególnej i „kapryśnej” roli technologii w projektowaniu – z kontaktami i udziałem wysokiej rangi specjalistów – i lekarzy – indywidualistów szczególnego rodzaju, to niełatwa rola. Powiedzmy wprost – bardzo trudna.
Przecież konflikty są. Zawsze. Wiesia umiała je rozwiązywać. Też nie wiem jak. Umiała. I to jest ważne, że umiała. Dowodem jest fakt, że trwała…
Ci, co jeszcze pamiętają czasy PRL i o nich naprawdę wiedzą – potrafią docenić tę niezwykłą umiejętność prowadzenia biura przez profesjonalistę architekta – bezpartyjnego i bez „podstawowej organizacji partyjnej” w biurze. Potrafią to docenić, bo wiedzą i jeszcze pamiętają, że to była wielka rzadkość: kierownik fachowiec. Znający meritum. Operatywny. Elastyczny i stanowczy. „Polityk i dyplomata”. A Wiesia to umiała..
Wiesia (to wiem też z rozmów o Niej), miała bliski i opiekuńczy kontakt ze wszystkimi pracownikami. Interesowała się nimi. Dbała. Pomagała w tym co było możliwe. Znała ich troski i potrzeby…
Wyrażała im swoją sympatię do nich, życzliwość i uznanie. Każdemu jest niezbędne uznanie za to co robi. Wiesia wiedziała i wyrażała. Chwała Jej za to. Mówi się o takim dyrektorze, kierowniku… że to „ludzki człowiek”, a to znaczy, że widzi się w nim człowieka i jego ludzkie cechy. A gdy się to o kimś mówi – to ma się – w głębokiej podświadomości, że bywają ludzie o cechach nieludzkich. I że są. I że nie są to sytuacje wyjątkowe.
Dlatego ceni się „ludzkie cechy człowieka”. Wiesia lubiła ludzi, szanowała ich. I dostawała i ceniła ich sympatię i szacunek dla siebie…

Refleksje
Nie ma ludzi akceptowanych przez wszystkich… zawsze się ma niechętnych, odczuwających rzeczywiste i urojone urazy, o innych poglądach, innych zdaniach, przeciwników w dyskusjach, w polemikach, nie zgadzających się z decyzjami, nie aprobujących postaw… Gdy się działa, gdy się coś robi musi się spotkać z krytyką, z „nie-akceptacją”… Musiała się spotykać z tym zjawiskiem i Wiesława – to nieuniknione. A że ja nie wiem o tych niechęciach – to nie dowód, że ich nie było… Może to argument, że „nie były wielkie”, bo nie zostały nagłośnione… Może być musiały… życie to nie raj… W spojrzeniu na ślad człowieka – trzeba wiedzieć, że są, że muszą być. Ale uznanie jest powszechne. Wyrażane przez wiele osób. Różnych osób – w różnych relacjach…
***
Wiesia odeszła – bo musiała odejść. Jej odejście było Jej wyzwoleniem. Wypełniły się Jej dni. Była – tak sądzę – człowiekiem spełnionym i to wielowymiarowo. – W wymiarze osobistym, rodzinnym, małżeńskim i twórczym. Była osobowością. – W wymiarze profesjonalno-społecznym – w swej kierowniczej funkcji – menadżera i organizatora i w życiu społeczno-zawodowym. – W wymiarze kulturowym – osobistym, bo była człowiekiem kultury i wzbogacała swą pracą i dokonaniami kulturę kraju…
***
Inteligentna, błyskotliwa, oczytana, o szerokich horyzontach, umiejąca rozmawiać, dialogiczna, jasno formułująca myśli, umiejąca wartościować i hierarchizować wartości, człowiek wartościowy – dobry i mądry.
***
Każdy z nas ma swój osobisty i najgłębszy wymiar swoje życie psychiczne i jego duchowy aspekt, zwykle nieujawniony… wiem, że je mieć musiała. Nie wiem o nim. To Jej tajemnica… Dlaczego je skrywamy… nie wiem… wiem, że to sprawa trudna i ważna. Związana z wolnością i odpowiedzialnością, a Wiesia – wolna i odpowiedzialna – była.
***
Wiesia zaprząta uwagę, tkwi mocno w ludzkiej pamięci… postać, osobowość… Przecież nie dygnitarz, nie „gwiazda”. Daleka od popularności, nie rzucająca się w oczy. Delikatna. Drobna. Kryjąca – pod spokojem, rzeczowością, coś wyczuwalnego – choć też – nie rzucającego się w oczy… jakiś osobisty czar…? Urok ? Była człowiekiem spełnionym. Tego się domyślamy. Tylko ona miałaby prawo to stwierdzić – mówiąc o sobie. My – patrzymy z zewnątrz… zastanawiamy się. Jak ją najprościej i najtrafniej określić… kim była… dla nas…?
***
Powiem to. Powiem bo takie jest moje przekonanie. Bo staram się zrozumieć świat, w którym żyję – pojąć ludzi, którzy mnie otaczają… i szukam odpowiedzi jacy są jako współuczestnicy życia, w którym i ja uczestniczę… Myśląc o Wiesi… pisząc o Niej… uświadomiłem sobie coś bardzo prostego i ważnego. Wiesława Dajewska była taka jak trzeba, tak jak trzeba być. Taka jak ludzie powinni być. Jakich się pragnie w swoim otoczeniu. Jakich powinno być wielu. Mądrych, pracowitych, rzetelnych, myślących. Kulturalnych. Z którymi chce się spotykać. Których się ceni i uznaje. Wielu zwykłych, przyzwoitych ludzi.
***
Wiesia była takim człowiekiem. Wzorcem. Mówię to z pełnym przekonaniem. Dzielę się tym. Chcę, aby to do ludzi dotarło. Potrzebujemy takich jak Ona. Ludzi takich, jacy powinni być… A mówię to dlatego, że to mój hołd dla Wiesi. Dla człowieka, kolegi, profesjonalisty… wzór dla nas…

Aleksander Franta
Komunikat SARP 12/2007

 

 

Galeria:

Polski Instytut Hydrometeorologiczny na Równi Krupowej w Zakopanem; fot.: http://buildercorp.pl/2016/08/25/nowoczesna-architektura-ziem-gorskich-cz-3/ (dostęp 8.11.2017)Hotel Orbis w Zakopanem; fot.: L. Święcki, https://zakopane.fotopolska.eu/640480,foto.html?o=b47728&p=1 (dostęp 17.07.2019)Zakład Przyrodoleczniczy w Rabce-Zdroju; fot.: http://rabkazdroj.fotopolska.eu/879153,foto.html?o=b43364&p=1 (dostęp 17.07.2019)

Źródła:

Udostępnij na:
Biogram dodano: 03.03.2012 | Aktualizacja: 25.04.2019, 00:14:43 | Wyświetleń od 01.01.2018 r.: 744