Izba Architektów Rzeczypospolitej Polskiej
Stowarzyszenie Architektów Polskich
Witold BenedekWitold JarzynkaKonrad MischkerJacek Kajetan CydzikAntoni Eugeniusz WięcławskiAndrzej Jan BołtućIrena Poniatowicz-GłazekJanusz GaworJacek NowakowskiHalina Maria WiśniewskaJan JaegerWanda SzczypiórskaJanusz KazubińskiPiotr TurczynowiczStefan Piotr Du ChateauStanisław KrajewskiAndrzej BetkaWojciech KowalczykAlfred PrzybylskiKazimierz GrunaJerzy OssowiczStefan PutowskiMarek KilijańczykStefan NarębskiJacek Antoni GzowskiWiesław Romuald DrzewieckiAdam BerestyńskiStanisław OsetJózef SzanajcaJózef BalickiJadwiga Piłsudska-JaraczewskaJózef OlechWanda BieńkuńskaAnna Jadwiga PtaszyckaMieczysław Marian MolickiJerzy KałahurskiAleksander Franciszek KrólWojciech Franciszek DuczymińskiJan PalladoZdzisław Tadeusz MenhardJanusz ŚwiątkowskiJerzy FoktAdam LepczakAntoni Stefan KąsinowskiJerzy Gelbard
In memoriam - Pamięci Architektów Polskich
Witalis Klepacki
Członek Stowarzyszenia Architektów Polskich

arch. Witalis Klepacki

* 16.05.1934, Białystok

† 27.06.2008, Wojszyce

Witalis Klepacki - architekt.
Członek SARP O. Warszawa.
Absolwent Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej (1958).

Konkursy m.in.:
- na założenia urbanistyczne Sopotu (1960) - wyróżnienie.

Członek SARP O. Wybrzeże (od 1961). Członek SARP O. Warszawa.

Członek Koła Młodej Architektury przy OW SARP.

 

Wspomnienie

Łatwiej jest pisać wspomnienie o kolegach architektach znanych; z dzieł lub działalności środowiskowej, stowarzyszeniowej. Trudniej o ludziach, którzy przeszli obok nas, zostawiając jedynie w naszej pamięci bagaż własnego dramatu, często i bezradność wobec niego. Ale może tym bardziej należy im się zapamiętanie. Myślę, że do takich zaliczyć trzeba architekta Witka Klepackiego, zmarłego 27 czerwca 2008. Nie był znany szerzej w środowisku warszawskim. Pochodził z Białegostoku, lata 1941-1945 spędził, jak wielu kresowiaków, na dalekiej Syberii, aż pod mongolską granicą. Już w szkole budowlanej w Białymstoku – jak wspomina jego szkolny kolega prof. Aleksander Kozyrski – dało się zauważyć tak jego zdolności i pracowitość jak i trudną indywidualność. Studia na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej skończył z opinią wysoce utalentowanego przyszłego architekta.
W Warszawie pojawił się w końcu lat sześćdziesiątych i nie mógł nie spotkać się z aktywnym wtedy środowiskiem Koła Młodej Architektury przy Oddziale Warszawskim SARP, a w jego skład wchodzili, co może warto przypomnieć: Marek Budzyński, Krzysztof Chwalibóg, Andrzej Fajans, Jerzy Górnicki, Jacek Janczewski, Andrzej Kiciński, Adam Kowalewski, Konrad Kucza-Kuczyński, Jerzy Kuźmienko, Jan Wincenty Rutkiewicz, Piotr Sembrat, Włodzimierz Witaszewski, Marek Wojciechowski. Nasze zagorzałe, otwarte dyskusje o przyszłości Warszawy, o nowych wizjach kształtowania mieszkalnictwa, szczególne zafascynowanie „LSC” Oskara Hansena i co za tym idzie skalami wieloprzestrzennymi, zbiegło się z nowatorskimi, przywiezionymi po stypendium we Francji i Włoszech, poglądami nowego kolegi – Witka Klepackiego. Myślę, iż większość z dawnych członków Koła nie wyprze się Jego wpływu na poszerzenie naszych poglądów, szczególnie przez, aż skrajnie widoczne zafascynowanie tematem. Nie zauważyliśmy wtedy, że powoli przeszło to w stan chorobowy. Ale wtedy to nowe spojrzenie pojawiło się już w pracach naszego Koła w zamkniętym konkursie SARP na „zasady stosowania typizacji otwartej”, a później jeszcze wyraźniej w „Systemie Koncepcji Liniowej” zespołu: Budzyński, Chwalibóg, Górnicki, Janczewski, Kiciński, Kowalewski, Rutkiewicz. To Witek potrafił przyprowadzić do pracowni podczas konkursu jako konsultanta samego Eugeniusza Kwiatkowskiego, aby bezpośrednio od niego dowiadywać się nie tylko o budowie COP-u, ale i nie zrealizowanych przedwojennych projektach kaskadyzacji Wisły. A nas wszystkich interesowała dolina Wisły jako miejsce realizacji linearnych systemów i to zarówno dla samej Warszawy jak i marzeń o układzie osiedleńczym: Warszawa-Łódź-Płock.
To, co traktowaliśmy jako „normalny”, zawodowy pracoholizm, u Witka doprowadziło wkrótce do zerwania z rodziną, a potem stopniowo do dalszej destrukcji Jego życia. Powoli tracił kontakt ze środowiskiem, które Go przygarnęło, ale jeszcze zapamiętalej snuł wizje nowej organizacji przestrzeni... Prawie do końca, czyli do momentu zakładu w Wojszycach, sporadycznie opiekowaliśmy się Nim, chociaż bywał to kontakt trudny. Szczególnie pomagali tu bytowo Ludek Słupeczański z żoną, finansowo Marek Budzyński, Michalski, trochę i ja przez pozorowane zlecenia „studialne” czy rutynowe odwiedziny w szpitalu na Nowowiejskiej. W zakładzie odwiedził Go chyba już tylko Marek Budzyński.
Myślę, że w imieniu wszystkich, którzy Go poznali – mogę Go pożegnać jako kolegę-architekta, nadwrażliwego człowieka…
Konrad Kucza-Kuczyński

 

 

Źródła:

Udostępnij na:
Biogram dodano: 10.01.2012 | Aktualizacja: 16.05.2018, 00:47:31 | Wyświetleń od 01.01.2018 r.: 200